Rozdział trzeci
Dzisiaj miałam spotkać się z Jessicą. Nie powiem,trochę się denerwowałam,nie znałam tej dziewczyny,a z narkotykami nie chciałam mieć nic wspólnego. Ubrałam czarne spodenki i krótką koszulkę,bo zapowiadał się niezły upał. Włosy związałam jak zwykle to robię i wyszłam. Prawie zapomniałabym komórki,ale szybko sobie przypomniałam i wróciłam się po nią. Gdy już doszłam na umówione miejsce wyciągnęłam z torebki telefon,by móc skontaktować się z dziewczyną. Nie odbierała.
-Co jest grane...-pomyślałam. Byłam trochę zaniepokojona,bo samo to miejsce nie wyglądało zbyt bajecznie.
Po kilku minutach usłyszałam,że ktoś krzyczy moje imię. Odwróciłam się i ujrzałam wychudzoną,czarnowłosą dziewczynę. Wyglądała identycznie jak na zdjęcia,była nieziemsko piękna.
-Hej,to ja Jessica-podała mi rękę,miała gładkie dłonie,długie palce i nieco zachrypnięty głos.
-Cześć-powiedziałam nieśmiało.
Dziewczyna miała duże,brązowe oczy. Ledwo było widać ich kolor,ponieważ ogromne źrenice zajmowały większość oka.Po chwili zauważyłam,że delikatnie zaczyna się telepać,wtedy jeszcze bardziej się wystraszyłam. Już chciałam spytać czy wszystko ok,ale ona była szybsza.
-Chodź...-złapała mnie za rękę i zaciągnęła w jakiś kąt.
Wyciągnęła przezroczysty woreczek z czymś białym w środku.
-Długo już to robisz?-zapytałam zaciekawiona,ale zaraz po tym ugryzłam się w język,nie wiedziałam czy to pytanie było na miejscu.
-Nie wiem,już dość dawno przestałam liczyć-odpowiedziała,po czym mocno pociągnęła nosem.Widziałam w jej oczach smutek. Smutek i bezbronność. Zrobiło mi się jej szkoda,miała tylko szesnaście lat.
Nagle dziewczyna się zlękła, spytałam o co chodzi,ale usłyszałam tylko "nic takiego". Miała piękny uśmiech.
-Co będziemy robić? Chyba po coś chciałaś się spotkać- zapytałam.
-Głupio mi o to prosić,bo znamy się niedługo-mówiła-ale..potrzebuję pieniędzy. Nie wiem jak długo będę wstanie wytrzymać na głodzie.
Szybko pożałowałam tej znajomości,ale to tylko moja wina. W końcu to też ja byłam na tyle zdesperowana by wchodzić na jakieś grupy wsparcia. Patrząc na Jessicę nie miałam serca odmawiać.
-Ile?
-Tysiąc. Myślę,że tyle mi wystarczy-odpowiedziała całkiem pewna. Wtedy nie widziałam już tej niewinnej niczemu,skrzywdzonej przez życie dziewczynki. Jakby zupełnie ktoś inny.
Spojrzałam na nią,a ona chyba dostrzegła moje zdziwienie,bo szybko po tym spuściła głowę w dół. Wyciągnęłam portfel i niepewna swojej decyzji wręczyłam jej pieniądze. Od razu tego pożałowałam,ale gdy tylko zobaczyłam jej szczery uśmiech zapomniałam o moim błędzie.
-Mogę cię przytulić?-zapytała i nie czekając na odpowiedź objęła mnie z całych swoich sił.
Tuliłam ją bardzo delikatnie prawie jej nie dotykając,po prostu bałam się,że coś jej zrobię.
-Chcesz coś zjeść?-zaproponowałam.
Przytaknęła. Robiło się coraz później,więc uznałam,że czas wracać do domu.
-No..ja już chyba pójdę-chciałam się pożegnać z nadzieją,że nie będziemy musiały się już widywać. Nie miałam nic do niej,po prostu uznałam,że nie jest odpowiednim towarzystwem dla mnie.
-Cześć-nie starała się mnie nawet zatrzymywać,co mnie bardzo ucieszyło.
Bałam się wracać do domu tą ulicą,więc zadzwoniłam po taksówkę.
Kolejnego dnia obudził mnie telefon. Zaspana wzięłam go do rąk i spojrzałam na wyświetlacz. Clara. Z niedowierzenia przetarłam oczy i ponownie spojrzałam kto to dzwoni. Nadal ona,odebrałam.
-Halo? Susan,co tam u ciebie? Jak się czujesz? Może gdzieś wyjdziemy? Co ty na to?- na dzień dobry zasypała mnie mnóstwem pytań. Nie powiem,byłam zdziwiona,wręcz zszokowana.
-Możemy się spotkać w naszej ulubionej kawiarni-wymamrotałam.
-Okej,to co? O 13?
-Tak-odpowiedziałam zupełnie nieświadoma tego co mówię.
Spojrzałam na zegarek i uznałam,że mogę jeszcze pospać. Godzinę później,gdy już ostatecznie wstałam poszłam do łazienki zrobić coś z włosami i swoją twarzą. Wyszłam na spotkanie,ale tego co później się stało zupełnie się nie spodziewałam.
Weszłam do kawiarni,w pierwszym stoliku siedziała Clara. Wstała, by mnie uściskać,stęskniłam się za nią.
-Coś się stało? Tyle nie rozmawiałyśmy-zapytałam ciekawa jej odpowiedzi.
-Musiałam sobie wszystko przemyśleć,wtedy ta sytuacja...nie będę ukrywać przerosła mnie,przepraszam-odpowiedziała,mówiła szczerze,widziałam to.
Wypiłyśmy pyszną kawę i wyszłyśmy. Wchodząc do galerii usłyszałam za plecami jakąś rozmowę,ten głos był znajomy. To była Jessica. Poczułam na plecach nieprzyjemne dreszcze. Odwróciłam głowę by móc upewnić się w swoich przekonaniach. Na nieszczęście,gdy to zrobiłam ta skierowała swoje spojrzenie właśnie na mnie.
-Susan- krzyknęła.
Zrobiło mi się wstyd przed przyjaciółką. Chciałam iść dalej,ale nieznajoma wzbudziła głębokie zainteresowanie Clary.
Chciałabym pozdrowić Olę,Dominikę i Martę. Dziękuję wszystkim czytelnikom i obserwatorom,te wszystkie komentarze bardzo motywują,naprawdę!:)
coraz bardziej ciekawiej:)
OdpowiedzUsuńczekam na następny:)
czekam nn :) super :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę dobrze ci to idzie <3 Czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuń