Prolog
Obudziłam się w szpitalu. Zupełnie nie wiedziałam co się ze mną stało.Szybko zauważyłam,że moja prawa noga jest pozszywana,a cała ja poobijana. Wstałam z mniej wygodnego łóżka i wyszłam z sali,by poszukać kogoś kto powie mi co tutaj robię. Korytarz był zupełnie pusty. Okna tam wyglądały na stare i zniszczone, a ten "szpital" sam w sobie go nie przypominał. Po chwili podbiegła do mnie starsza pielęgniarka,złapała za moje chude,obolałe ręce i zaprowadziła do chyba największego pomieszczenia. Ujrzałam tam mężczyznę ubranego w biały fartuch. Był to lekarz,bynajmniej na niego wyglądał. Miał nie przyjemny głos, opowiedział mi co się stało i gdzie jestem. Gdy skończył mówić,zamknęłam oczy,by móc bezpiecznie przełknąć ślinę i odsunąć się kilka kroków do tyłu nie robiąc przy tym nikomu krzywdy. Jechałam z mamą na wakacje,gdy nasz samochód zderzył się z innym dość ogromnym autem. Mieliśmy wypadek.
-Gdzie...gdzie ona jest? - w tej chwili moje oczy zapełniły łzy.
- Twoja mama zmarła na miejscu - usłyszałam.
Czy dziewiętnastoletnia Susan poradzi sobie ze stratą matki? Czy będzie chciała odnaleźć ojca, z którym kontakt straciła osiem lat temu? Czy dotychczasz zawsze uśmiechnięta z bogatszej rodziny dziewczyna wpadnie w złe towarzystwo i pozna czym jest ciężkie życie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz