Rozdział drugi
Odkąd mama nie żyje nie mogłam w ogóle spać,budziłam się w środku nocy ze strasznym bólem w klatce piersiowej. Tak bardzo mi jej brakuje,ale wiem,że nie chciałaby,żebym ciągle była smutna i płakała z jej powodu. Przecież kiedyś powiedziała,że nawet jak odejdzie to i tak będzie przy mnie duchem i bez względu na wszystko mam żyć jakby nic się nie stało. Ale Mamo..tak się nie da. Nie miałam dzisiaj na nic ochoty,więc założyłam jakąś szarą,porozciąganą koszulkę,położyłam się pod kocem i miałam zamiar cały dzień spędzić na oglądaniu telewizji. Całkowicie zapomniałam,że miał mnie ktoś odwiedzić. Po godzinie usłyszałam pukanie do drzwi,byłam przekonana,że to Clara. Niestety nie ujrzałam w drzwiach mojej przyjaciółki,a ojca.
-Hej słoneczko-powiedział,po czym tak po prostu wszedł do środka.
Przewróciłam oczami i spojrzałam na niego.-Masz zamiar tutaj spać?- spytałam z lekką pogardą.
-Kochanie..-złapał mnie za ramię- to co było kiedyś teraz jest nie ważne,z tego co pamiętam to zawsze byłem i ciągle jestem Twoim ojcem i chcę Cię wspierać w tych trudnych dla nas obojga chwilach.
-Proszę... nie nazywaj się moim ojcem.Chcesz mnie wspierać? Powiedz mi gdzie byłeś jak przechodziłam przez okres buntu,gdzie byłeś jak mama nie dawała sobie ze mną rady.Gdzie byłeś,gdy potrzebowałam taty!- z każdym zdaniem mój ton mówienia był coraz silniejszy. Zapewne,gdybym nie zaczęła krztusić się łzami dalej bym kontynuowała ten bezsensowny monolog. Nie wiem dlaczego wtedy chciało mi się płakać. Nie wiem czy było to spowodowane tęsknotą za mamą,czy żalem do ojca.
Przytulił mnie,nie chciałam go odpychać. Mimo tego jak bardzo go nienawidziłam...brakowało mi tej ojcowskiej "miłości". W tamtej chwili było mi go szkoda,ale przecież należało mu się.
Po chwili zobaczyłam,że zbliża się do wyjścia,więc poprosiłam,żeby został. Każdemu należy się druga szansa.
- Tato-ledwo przeszło mi to słowo przez usta- przepraszam. Nie powinnam tak zareagować,każdy popełnia błędy, a Mama nie chciałaby,żebym Cię nienawidziła. Ona do końca Cię tak kochała,naprawdę.
- Wiesz Susan,to nie do końca tak,że wyjechałem do Francji,żeby ułożył sobie lepsze życie. Tutaj nie było mi źle,ale Twoja mama dużo pracowała,ja poznałem wtedy Annę. To,że z nią wyjeżdżam było kłamstwem. Ona mnie ciągle okłamywała,gdy już się o tym przekonałem rozstaliśmy się. Było mi głupio do Was wrócić z podkulonym ogonem,więc postanowiłem,że wyjadę. Do dziś żyję sam w niewielkim domku w Paryżu. Pracuję jako architekt i z pieniędzmi także nie mam problemu,więc jeżeli tylko będziesz chciała możesz wyjechać tam zemną.
Oczywiście się nie zgodziłam,nie mogłabym wyjechać bez Clary,tyle jej zawdzięczałam.
Minął tydzień,było już po pogrzebie,a ja? A ja powoli zaczynałam wracać do codzienności. Tego dnia pojechałam odwiedźć Tatę na lotnisko,bo miał wracać do Francji. Obiecał,że będzie do mnie częściej dzwonić i jak skończy jakiś tam projekt znowu mnie odwiedzi. Planowałam też polecieć do niego na jakiś miesiąc,dwa.
Gdy wyjechał znowu poczułam pustkę. Zastępował mi w pewnym sensie Mamę,a Clara nie miała już siły mnie pocieszać,była wykończona. Widziałam to po niej,ale ona nie chciała tego przyznać. Uznałam,że przestanę ją zadręczać moimi problemami. Musiałam się czymś zająć,by bez przerwy nie myśleć o ostatnich wydarzeniach.
Miesiąc później postanowiłam w końcu wyjść z domu,Clara od tamtego czasu odwiedziła mnie może z dwa razy,chyba nie byłam już jej potrzebna. Na szczęście nie przywiązuję się jakoś specjalnie do ludzi,więc dałam już jej ostatecznie spokój. A te moje wychodzenia na miasto nie miały najmniejszego sensu,bo co fajnego może być samotnych wypadach. Od dawna też się nie uśmiechałam,zapomniałam nawet jak to jest być w pełni szczęśliwym. Weszłam na jakąś grupę wsparcia na internecie,gdzie poznałam młodszą o trzy lata Jessicę. Jessica była naprawdę śliczna,miała typowo hiszpańską urodę,którą uwielbiałam. Mieszkała tylko z ojcem,który był alkoholikiem po wielu odwykach. Gdy miała trzynaście lat straciła mamę,wtedy popadła w depresję,z której wyratowały ją narkotyki. Ja wychodziłam z założenia,że wszystko jest dla ludzi. Pewnego dnia zdecydowałam się spotkać z dziewczyną poznaną w internecie,wtedy wszystko się zaczęło...
dalej :> jestes cudowna!
OdpowiedzUsuńDalej.! :)
OdpowiedzUsuńczekam na następny:)
OdpowiedzUsuńSiema zapraszam Cię na mojego bloga http://lapacze-marzen.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń